O Autorze

 Darkaraghel

Na wstępie chciałbym powitać wszystkich, którzy poświęcili swój czas, aby odwiedzić moją stronę. Chciałbym też podziękować wszystkim osobom, które sięgnęły po książki mojego autorstwa, oddani czytelnicy to więcej niż można oczekiwać w rozumieniu nagrody. Staję dziś przed nie lada problemem, a jest nim przedstawienie i opisanie swej własnej osoby tak wszelkim zaglądającym tu gościom, jak i moim czytelnikom. Jak nakreślić te kilka zdań aby zaciekawić i zainteresować, a broń boże nie zniechęcić, czy też nie zanudzić…?

To naprawdę wielki dylemat i jednako niewdzięczne zadanie. Wielu już tego próbowało i prawie zawsze wychodziło to niezmiernie paskudnie, bowiem najtrudniejszym dziełem ludzkim jest móc mówić o sobie w obiektywnym spektrum. Podłe i wiecznie nienasycone ego nie pozwala nam na to. Problem ten dotyczy nas wszystkich, wszyscy bowiem jesteśmy zarazem zlepkiem cnót i niedoskonałości i każdy z nas jest po troszę próżny. Dlatego kilka słów o nas samych staje się tak skomplikowane i zawsze rodzi pewne wątpliwości, czasem nawet nie dlatego, że trudno nam się zdobyć na krytyczne podejście do własnej osoby i własnych czynów, a dlatego, że najciężej jest opowiadać bądź pisać o sobie w autokrytycznej konwencji, nie słysząc przy tym żadnych konkretnych pytań. To jest dopiero problem. Postaram się jednak sprostać temu zadaniu w niecodzienny sposób. Uznałem, że najlepszym wyjściem z sytuacji będzie przekazanie Wam całej prawdy, nawet tej najgorszej, tej, którą czasem wolimy schować gdzieś pomiędzy karty naszego życiorysu.

Urodziłem się w 1980 roku na południu Polski i już od samego początku dałem moim rodzicom możliwość zweryfikowania poglądów na temat słowa „pociecha”, dając im się ostro we znaki. Dorastałem w domu pełnym miłości, gdzie uczono mnie bycia dobrym człowiekiem i stosownego zachowania w wielu najróżniejszych sytuacjach życiowych. Obserwując jednak szarą codzienność i przejawiające się w niej okrucieństwo, a także liczne niechlubne postępki świata czy też społeczeństw wobec jednostki, pokochałem dużo bardziej zwierzęta, aniżeli samych ludzi. Kłopoty z moją osobą i adaptacją do środowiska systematycznie rosły, w szczególności, gdy temat dotyczył mojego największego, życiowego koszmaru jakim była szkoła. Nigdy nie obawiałem się kontaktów ze światem zewnętrznym, problem leżał zupełnie gdzie indziej, w dwóch bardzo istotnych dla mnie kwestiach. Po pierwsze, każda instytucja oferująca edukację stosowała wszelkiego rodzaju nakazy i zakazy, których z zasady nie trawiłem, a do tego bezpodstawnie kradła mój cenny czas, jaki mogłem spożytkować w zgoła odmienny sposób od siedzenia w szkolnej ławce, o której to same myśli, jeszcze do tej pory, przywołują na mej skórze nieprzyjemne dreszcze. Po drugie zaś, podstawowym założeniem każdego systemu kształcenia i ich placówek jest to, że uczniowie chcą się czegoś nauczyć, a w moim wypadku założyciele tego systemu niezmiernie się pomylili. Jedną z największych kar było dla mnie uczęszczanie na zajęcia lub też przykładanie się do nauki, choć z tą ostatnią nigdy nie miałem większych problemów. Poczucie wolności i przysłowiowy „lekkoduch” rósł we mnie z każdym dniem i skutecznie utrzymał poza nawiasem społecznego uzusu, tyczącego się prawie każdej dziedziny życia. Wszystko robiłem inaczej i prawie nic i nikt mi nie odpowiadał.

Kiedy nadszedł czas studiów, sytuacja zaczęła wymykać się spod kontroli moich udręczonych rodziców. Zamiast ciężko pracować na swoją przyszłość, bezgranicznie poświęcałem się wszelkim okazjom, by kompletnie nic nie robić. Studiowałem wszystko i jak prawdziwy człowiek renesansu, interesowałem się wszystkim i niczym, z dużym naciskiem na to ostatnie. Tak w moim życiu bywałem studentem zarządzania, kierunków menedżerskich, informatyki, turystyki i rekreacji, a nawet archeologii. Próbowałem wszystkiego, ale jakoś dziwnym trafem nic nie przypadało mi do gustu. Mój ojciec widząc (w przeciwieństwie do mnie) tragiczność tej sytuacji, zadecydował o wysłaniu mnie na studia zagraniczne, gdzie miałem zgłębiać tajniki ludzkiej psychiki na jednym ze znanych uniwersytetów. No cóż, zamiary były bardzo szlachetne, na niewiele się to jednak zdało i mimo dobrych wyników, nie ukończyłem tych studiów. Będę precyzyjny, nie ukończyłem żadnych.

Wtedy, dzięki rozlicznym podróżom, udało mi się poznać i zobaczyć setki ujmujących miejsc rozsianych po całym świecie, spotkać nietuzinkowych ludzi i uczyć się życia nie w teorii ale w praktyce. Nie wszystko jednak jest tak kolorowe, jakim zdaje się być.

Nieuczciwi wspólnicy na jakich natrafiłem próbując otworzyć własną firmę jubilerską, obdarli mnie nie tylko z majątku, ale przede wszystkim z marzeń o wygodnym i dostatnim życiu. Tak smutno i boleśnie zakończyła się moja, wielce obiecująca biznesowa przygoda związana z handlem biżuterią i szlachetnymi kamieniami.

Obecnie nie pracuję i zajmuję się tylko i wyłącznie moimi pasjami, jakimi są literatura i podróże. „Zawodowo”, jak to się zwykło mówić, moim zamiarem jest poświęcić się tylko i wyłącznie pisaniu i liczę na to, że znajdę wśród Was wielu oddanych czytelników. Wierzę też, że nie zanudziłem Was zbytnio tą krótką opowieścią. Pozwólcie, że życzyć Wam wszystkim będę miłej lektury i przyjemnych wrażeń z pobytu na mojej stronie.

Darkaraghel on Facebook